poniedziałek, 20 stycznia 2014

Zielony Anioł czyli spojrzenie Leny na rzeczywistość

ZDJĘCIA
Podobno w ostatnich dniach stałam się trochę asertywna. Czemu trochę? Posiadam i wyrażam własne zdanie, a także swoje emocje. Tylko jest pewne ALE. Tym wyrażaniem naruszam pewne granice, przez co ranię swoich bliskich. Do tego tej całej asertywności trzeba się nauczyć, a mi sama przyszła. Wygląda to mniej więcej tak:

Przykład 1
Mama: Lenko chodź, ubierzemy się i idziemy po Maje do przedszkola.
Ja: Nie.
Mama: Proszę Cię chodź. - mama jest nudna i tak prosi kilka razy.
Ja: Nie mamo. Ja zostanem sama w domu.
Później mama namawia i tłumaczy, że Maja czeka i takie tam. Czasami odlicza do trzech, co najczęściej prowadzi do tego, że ja zaczynam płakać:
Ja: Nie pójdziem!!!
Później bywa różnie np.:
Mama: Dobrze Lenko zostań, ale pamiętaj żeby nikomu nie otwierać drzwi.
Ten argument mnie zazwyczaj przekonuje:
Ja: Dobrze, pójdziem.

Przykład 2
Tata: Zjedz obiad.
Ja: Nie.

Przykład 3
Mama: Lenka do łazienki, myć się.
Ja: Nie.

Przykład 4
Tata: Leno sprzątamy zabawki.
Ja: Nie.
Tata: Lenko proszę posprzątaj swoje skarby. Zobacz, Maja sprząta, pomóż jej.
Ja: Ja nie umiem.
Dyskusja rozkwita, aż w końcu krzyczę na tatę (lub mamę), oni na mnie, a na koniec nie sprzątniete zabawki lądują w wielkim worze.

Przykład 5
Babcia: Chodź przytulę Cię.
Ja: Nie możesz mnie tykać, nigdy. Mama może

Przykład 6
Tata wrócił z pracy i mijała pierwsza noc. Budzę się rozgrymaszona w nocy. Dla świętego spokoju mama ulega prośbom:
Ja: Gdzie Plamka, gdzie Blat? -(moje pluszaki)
Mama: Już szukam...
3 min później:
Ja: Pić chce.
Mama: Już przyniosę.
Później wszyscy śpimy, ale ok. 5 dzwoni budzik (bo mama musiała wyjątkowo wcześniej wstać). Wstaje mama, a ja z nią.
Mama: Kładź się, przytul do tatusia.
Ja: Nie chcem. To nie mój tata, nie przytulę się. Przytulem się do mamy.

Już nie będę mnożyć przykładów, a przecież mogłabym tak bez końca.


 Ostatni tydzień był pełen wrażeń, zwłaszcza dla mojej Majki. Odbyły się w końcu jasełka gdzie Maja była aniołkiem. Bardzo jej zazdrościłam stroju, chociaż wolę być zielonym aniołem. Dzień później Maja miała bal karnawałowy gdzie była panterą. Moje życie nie jest tak ciekawe, ja już chcę do przedszkola. Chce mieć swoje przyjaciółki, a nie tylko Majki.



1 komentarz:

  1. Tak ta asertywność jest mi znajoma, zwłaszcza w kwestii zabawek w czarnym worku ;)

    OdpowiedzUsuń