Mikołajowe szaleństwo
List do Mikołaja napisałam w tym roku sama. To była pestka! Znacznie trudniejsze okazało się czekanie. W nocy z 5 na 6 grudnia przywędrowałam do łóżka rodziców, obudziłam mamę i ze smutkiem jej oznajmiłam, że jeszcze nie ma prezentów. Mama jak to mama nie przejęła się i stwierdziła, że pewnie byłyśmy niegrzeczne, a zresztą poszukamy rano bo może Mikołaj jeszcze do nas nie dotarł. Cóż okazało się, że źle szukałam. Paczki stały na środku pokoju przykryte kocykiem. Kto by szukał w takim miejscu? Ja dostałam wymarzony zestaw klocków Lego Friends, a Lenek pieska z budą (na cześć Debry nazywa się "Piba jak Maja"). Niestety Lunkę bolał brzuszek i nie miała siły cieszyć się z prezentu. W przedszkolu też był Mikołaj, ale i tak nie mogłam doczekać się powrotu do domu. Całe trzy godziny układałam swoje klocuszki razem z tatą, a później z mamą. Jak już wszystko było gotowe to przez dwie godziny bawiłyśmy się nimi z Lenką (tymi klockami, nie rodzicami), dłużej się nie dało bo trzeba było iść spać. W między czasie odwiedziła nas babcia i dziadek z prezentem od Mikołaja. Dostałyśmy bilety do teatru na niedzielę, na "Patyczek i Gałganiarz". Sztuka bardzo mi się podobała, szkoda tylko że była taka krótka. Lena trochę się bała i wtulała się w mamę. Gdy już przyzwyczaiła się do mroku, muzyki i aktorów kazała się mamie przesiąść i siedziała sama. Tata tylko podał jej rączkę do której przytuliła się i smacznie zasnęła. Nawet brawa jej nie przeszkadzały. Gdy na scenie pojawili się Mikołajowie, mama ją obudziła, a Lenek otworzyła oczęta i była jak zaczarowana. Szybko wywołali nas na scenę i wtedy czar prysł. Lena strzeliła focha. Odwróciła się na pięcie, zrobiła minę w podkówkę i oświadczyła, że nie chce Mikołaja i "prezenta". Mama na szczęście ją złapała, ale w między czasie ja też złapałam focha i też już nie chciałam podejść do Mikołaja. Mama trzymając Lenkę na rękach mnie za rękę wzięła paczki i w końcu mogłyśmy zejść ze sceny. Szczerze mówiąc coś jest nie tak z tym Mikołajem. Strasznie dużo go krąży po Świecie. Skąd ten w teatrze nas znał, czemu ich było dwóch, czemu paczki były w domu, u babci i w teatrze? Pomyślę o tym jeszcze za rok.
No moje dziewczyny mają podobny problem z ilością Mikołajów....
OdpowiedzUsuńA teraz jeszcze gwiazdka... ;)
OdpowiedzUsuń