piątek, 20 grudnia 2013

Krok po kroczku, najpiękniejsze w całym roczku, idą ŚWIĘTA



ZDJĘCIA
Już je czuć, czuć Święta. Zaczęło się niewinnie, od pierniczków. Pieczenie przekładaliśmy z dnia na dzień, bo ciągle tak jakoś mało czasu. Co jak co, ale rodzice dotrzymują słowa. Gorzej z terminami realizacji. Tatuś (tak tatuś!) zakasał rękawy, założył nam fartuszki i przystąpiliśmy do realizacji naszego pierniczkowego planu. Wyszedł nam znakomicie. Paluszki lizać! Tata musiał schować pierniczki do pudełeczek, żeby zostało coś na Święta. Ja to znam już  umiar, gorzej jest z Lenką. Ona ledwo wstanie i już słychać "Moge co innego?". Oczywiście ma na myśli słodycze. Mama pyta ją, czy śniadanko już jadła. Lenek to niezły ściemniacz, żeby nie powiedzieć że kłamczuch:
- Tak mamo, pięknie zjadłam już zupkę. Była pyszna, mogę słodycza?
Inne przykłady bajdurzenia Lenki:
- Ała! - mama uderzyła się o otwartą szufladę, bo Lenka szukała słodyczy - Kto otworzył szufladę?
Pytanie retoryczne bo tata siedzi w pokoju, ja w przedszkolu, a na podłodze klęczy Lenon.
- To Maja mamusiu.

- Plose, to dla Ciebie.- Lenek wręcza mamie mój obrazek.
- Dziękuje.
- Sama nalysowałam, specjalnie dla Cibie.
- Ty narysowałaś taką piękną dziewczynkę? Może Maja Ci pomogła?- pyta mama, czując ściemę roku
-  Nie Maja nie pomogła, sama nalysowałam. Dla Cibi plose.-  I uśmiech numer jeden.
-  Lenek, ale tu jest podpis Majki.- Dla bezpieczeństwa podpisuję moje obrazki. W przedszkolu to konieczne, ale jak widać w domu również. Dodam, że Lenek idzie w zaparte i w swoje historie.
Leneczek cwianieczek

Lena wzdycha ciężko.
- Co Ci Lenko? Czemu tak oddychasz??
- To nie ja, to tata.

Oj wesoło bywa z tą naszą Lenką. Coraz ładniej buduje zdania i zna dużo słów. Czasami mamy problem, żeby ją zrozumieć. Zgadujemy głośno co autorka miała na myśli. Wtedy ona tłumaczy, ale po jakimś czasie wściekła wybucha:
- Ja nie umiem gadać!!!



Dalej wtrąca swoje:
chrumki - świnki
komino - domino
bim bim - żurawina, rodzynki
pomdalynki - mandarynki

Jest wygadana ta nasza dziewczynka. Gdy ktoś jej zarzuca, że jest niegrzeczna:
- Jestem gzecna. Plezenta dostałam. Mikołaj dał.
No i gadaj tu z taką. 


Niezwykłe jest, z jaką oczywistością i naturalnością wszystko przyjmuje. Nie zszokował jej mikołajowy zwyczaj, a i ubieranie choinki było normalnym, ale wyjątkowym wydarzeniem. Tata przyniósł drzewko, a my podskakiwałyśmy z radości "hura choinka". To znaczy Lenka krzyczała "hula choinka". Ona nie umie mówić R. Ćwiczę z nią od jakiegoś czasu, ale ciężko jej idzie. Nie poddam się. Nauczyłam się czytać, to i moją siostrę nauczę mówić R. Choinkę wystroiłyśmy i już wieczorami świecą się kolorowe lampki. Święta kojarzą mi się też z robieniem i pisaniem kartek. Wymaga to dużo mojej pracy, dlatego mama musiała mi nieco pomóc. Do tego w przedszkolu przygotowujemy jasełka, ale te odbędą się dopiero w styczniu. Będę aniołkiem, razem z Martynką i Nicole. Mam do nauczenia kilka dziwacznych kwestii. Myślałam, że się ich nie nauczę, ale idzie mi nieźle.


Moja siostra, moi rodzice i Ja życzymy wszystkim radosnych, spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Niech będą białe jak ostatnia Wielkanoc!!


  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz