poniedziałek, 26 listopada 2012

O miłości do Dorki

Tatuńka spakowałyśmy i wysłałyśmy do pracy. W końcu mamy czas, żeby pisać. Myślałam o czym by tym razem, ale najpierw odpowiem na ciągłe pytania babci Krysi czy Lena coś gada: tak, ale wciąż po swojemu. Za to zaskakuje nas swoją spostrzegawczością. Ostatnio tata niedomagał i mama go spytała czy przypadkiem nie ma temperatury, na co pomocna Lena przyniosła tacie termometr. Innym razem Lena biegała z kredkami w buzi. Oczywiście mama uznała to za kiepski pomysł. W końcu Lena pokazuje na TV i mówi DIDI (co oznacza dzidziusia, albo dziecko). Wtedy mama sobie przypomniała spot z dziewczynką, która nie miała rączek wiec pędzelek trzymała w buzi. Może to tylko przypadek? Słów jej ciągle brakuje, ale swoimi sposobami świetnie się z nami dogaduje. No, ale ja nie o tym chciałam pisać. Chciałam dziś napisać o naszej Dorce. Jest ona u nas ponad rok i długo nie mogła się do nas przyzwyczaić. Od jakiegoś czasu wszystko się zmieniło. Dorka już nie chce nas gryźć, daje się głaskać i karmić z ręki. Bardzo ją kochamy, a najbardziej Lenka. Nie ma dnia, żeby nie wyciągała rączek, żeby ją podnieść i pokazać Dorę. Gdy usłyszy, że chomik nie śpi zaciąga do klatki mamę lub tatę. Wykrzykuje "Doka. Doka..." lub "Doko" (czasem brzmi jak KOKO) i cmoka na nią. Po czym oświadcza "Doka am" (co oczywiście oznacza, że chce ją karmić). Bardzo jest tym przejęta. Gdy puszczamy chomika po dużym pokoju jest ona lepszym obserwatorem ode mnie. Nie, żebym ja się nie cieszyła z kontaktu z Dorą. Bardzo lubię brać ją na ręce i głaskać. Miło jest mieć zwierzątko. Ja teraz marzę o kotku, ale tata jest uparty i się nie zgadza. Myślę, że mamę to bym namówiła nawet na konia. Mówi się, że tylko krowa zdania nie zmienia ;).


Rozmowa z mamą, po wyjeździe taty do pracy:
Ja: Gdzie tata??
M: Już pojechał, nie chciał nas budzić. Dał Wam buziaki jak spałyście.
Ja: Mógłby już ten tata zgubić tą pracę. / jedna z mam koleżanek zgubiła pracę i ta dziewczynka już nie chodzi z nami do przedszkola/
M: Maju nie mów tak. Wiesz, że to by było niedobrze, nie mielibyśmy pieniążków.
Ja: Ty byś mogła iść do pracy. Przecież Tobie nikt nie płaci to znaczy, że nie pracujesz. Leżysz i nic nie robisz.
M:.....aha...... No wiesz, mama przecież sprząta, gotuje, opiekuje się Lenką itd...
Ja: Skończmy się opiekować Lenką. Ja chcę z Tobą leżeć i nic nie robić. 

Mama jest nieco ciekawa komu zawdzięcza taką edukację swojej bystrej córeczki.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz