wtorek, 7 lutego 2012

Sistarsy

zdjęcia
Ostatnie dni przebiegały pod rządami, a nawet pod terrorem najmłodszej (ale jakże wpływowej) istotki w naszym domu, Leny. Marudziła, krzyczała, płakała, jakby kto nam podmienił uroczą uśmiechnięta i jakże pocieszną istotkę. Mama dzielnie znosiła te jej humory, zrzucając to na ząbki (które oficjalnie się przebiły i nawet ja już je widziałam). Nie powiem do tego harmideru i ja dorzucałam parę swoich zagrywek. Mama załamywała ręce i znowu chciała mnie paczką do taty wysłać. "Mamo, ale przecież nie ma takich małych, specjalnych butów. Nie chcę chodzić z chłopakami, bo tam są robaki. Będę siedzieć z tatą, albo z dziewczynami." Na szczęście od dwóch dni Lena jakby czuła się lepiej i już mniej nam tu dokucza. Tylko jak się w nocy budzi to ciągle szuka cyca mamy. Także mama czuję się ubezwłasnowolniona. Straszy Lenkę, że skończy się cyc i będzie butelka. Tylko, że mama straszy, a nic nie robi. Jakoś mnie jeszcze w tą paczkę nie wsadziła to pewnie i Lenie się upiecze.
Z Leneczkiem lubimy się najbardziej przed pójściem spać. Oj, jak my się wtedy wygłupiamy. Ja powiem coś głupiego, co bawi tylko mnie i Lenę. Tarzamy się wręcz ze śmiechu. Lena najpierw przytula się do mamy po czym odwraca się do mnie i moment nie minie i leży na brzuchu. Później jak dżdżownica próbuje się doczołgać do mnie. Oj, nagimnastykuje się biedaczka, a przesunie się może o parę centymetrów. Jak tak szalejmy mama przestaje czytać książkę, bo przecież to nie ma sensu. Po paru minutach Lenek znowu wtula się w mamę i w końcu zasypia. Ja walczę dalej, wiercę się i gadam. Mama się trochę denerwuje, bo przecież ciężko się czyta książkę gdy ktoś tak przeszkadza jak ja. Lubię te nasze wieczorne czytanie bajek, teraz czytamy "Dzieci  z Bullerbyn". Bardzo mi się podobają przygody tych dzieciaków i zanudzam mamę pytaniami, na które mama nie zna odpowiedzi bo dopiero to się wyjaśnia czytając. Ostatnio spełniłyśmy marzenie naszej mamy. Ona czyta, a my w końcu zasypiamy ( musi się naczytać). Ja w ciągu dnia nie śpię od ok 2 roku życia. Teraz wstaję rano, po 7 i chodzę spać ok 20 - 21:30. Lena też ma problem ze spaniem. Babcia Krysia się śmieje i twierdzi, że to jej zasługa. Jak moja mama była mała to spała po 30 minut ( z zegarkiem w ręku) w ciągu dnia (po kilka razy). Babcia zmęczona i zła takimi krótkimi drzemkami rzuciła klątwę "niech twoje dzieci też tak krótko śpią". Stało się, ja spałam długo tylko przy cycku mamy, a Lenka śpi długo i ładnie tylko w wózku na spacerze, albo w aucie. W domu śpi 30-32 minuty i później szybko się męczy i jest marudna. Ostatnio były straszne mrozy i mama zaprzestała spacerów. U nas najzimniej było ok -22 stopnie, ale u taty nad morzem spadło nawet do -32 stopni i auta nie chciały im odpalić. Wszystko się sprzysięgło: zęby, brak spacerów. W końcu mama zapakowała Lenę w wyjściowe ubranie i stwierdziła "Wystawię ją na balkon, mam już dość.". Ja się strasznie rozpłakałam "Mamo ja nie chcę, żeby Lena odeszła. To nie ładnie tak wystawiać." . Wystawianie na balkon zadziałało. Lena śpi i 2 godziny, w domu nieco zimno bo balkon uchylony. Teraz gdy nasz marudek zaczyna skrzeczeć i płakać mówię "Mamo wystaw ją na balkon". Chcę także donieść, że Lenie gęstnieje meszek na głowie. Fakt istotny, gdyż ja długo pozostawałam bez owłosienia. Poza tym Lena siedzi, tzn ciągle się uczy. Gdy mama posadzi ją na podłodze (asekurując, oczywiście) to buja się z boku na bok, ale duma bije na prawo i lewo. Na łóżku to wychodzi jeszcze lepiej. No i ciekawe to nasze Lenisko jest jak nie wiem. Lubi przyglądać się  chomikowi i jeżdżącemu pieskowi, czasami aż piszczy z uciechy. Bierze do rączek nowe rzeczy, oczywiście ciekawsze jest wszystko inne tylko nie jej zabawki.       

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz