Blog dla moich bliskich, którzy są daleko i nie mogą na co dzień patrzeć jak rośniemy.
wtorek, 8 listopada 2011
Pasowanie
Dziś jest listopad (choć mama twierdzi, że to miesiąc a nie dzień), ale to właśnie dziś był ten ważny dzień. Ja i cała grupa muchomorków staliśmy w końcu prawdziwymi przedszkolakami. Zostaliśmy pasowani przez samą panią dyrektor i jej zaczarowany ołówek. Zanim to się stało musieliśmy popisywać się piosenkami i wierszykami, których do tej pory się nauczyliśmy. Powiem, że byłam dość onieśmielona tak dużą widownią, choć wcale nie przeszkadzało mi to w grzebaniu w zębach (choć ciężko śpiewać jak się trzyma dwa palce w buzi). Oprócz popisowych numerów musieliśmy odpowiadać na trudne pytania np. po zaśpiewaniu piosenki "Jestem sobie przedszkolaczek" ciocia spytała:
- Na czym grał chłopiec z piosenki??
Zapadła cisza wśród dzieci, aż jeden z moich kolegów odważnie odpowiedział:
- Na gitarze!!
A wy wiecie na czym grał?? Ja twierdzę, że na trąbce.
Później zgadywaliśmy na jakich instrumentach gra nasza ciocia (oczywiście my mieliśmy zamknięte oczka), rozpoznawaliśmy drzewa po narysowanych liściach (jarzębina, kasztan i dąb) i każdy musiał powiedzieć jaki lubi owoc. W sumie całkiem nieźle się spisaliśmy. Tylko taki jeden Mikołaj w trakcie występów wyszedł z szeregu stanął przed rodzicami i oznajmił patrząc na swoją mamusię:
- Chcę siedzieć!!
- Wracaj do dzieci...
- Nie, ja chcę siedzieć koło Ciebie.
A gdy pani dyrektor chciała mu dać dyplom to dyplomatycznie powiedział NIE.
I tak wyglądało to całe pasowanie. Ja to przyznam szczerze, że od razu chciałam się zmyć z tej imprezy bo umówiłam się z moja Maryśką. Wiecie, zaprosiła mnie na zupę i nie mogłam się już doczekać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Musze złożyć oficjalne zażalenie! Maja chciała na wtorek zupkę pomidorową,która była w poniedziałek.Więc we wtorek też ugotowałam,no nie może być inaczej-jak obiecane to przyklepane.Dwa dni pod rząd pomidorówka :/
OdpowiedzUsuń-Maju jesz zupkę?
-A jaka jest?
-No taka jaką sobie zmówiłaś,pomidorówa
-ja wolę gumową(hihihi z Maryśką)
-Nie ma gumowej...
-To my zjemy gumy
:(
Został mi cały gar pomidorowej....
A Maja twierdzi, że ciocia zapomniała ;)
OdpowiedzUsuńJak może!
OdpowiedzUsuńNa szczęście śmieci nie wyrzucone więc mogę je do jutra przetrzymać na znak ,że w koszu walają się szczątki niespożytej zupy pomidorowej.
Pomacham nimi Majce przed nosem i zrobię TITU-TITU skoro oczernia mnie,że zapraszam i zapominam.
Strzelam focha na znak protestu :P