Zacznę od rzeczy przyziemnej, ale najczęściej ostatnio poruszanej. Stan naszego zdrowia na dzień dzisiejszy - wszyscy na chodzie, oprócz Lenki bo ona tylko leży (albo jest noszona). W ostatnich dniach obchodziliśmy urodziny naszego tatuńka. Mieliśmy całkiem sporo gości, a ja lubię jak nas odwiedzają wujki, ciotki, babcie, dziadki, kuzyni i kuzynki (tych to mogłabym mieć więcej). Było tłoczno, głośno i wesoło. -----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------ZDJĘCIA--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Podsłuchane, powtórzone:
Obserwowaliśmy Dorcie:
- Patrz jak ona dużo pije. - stwierdziła mama
- Pewnie ma kaca.
Załatwiając swoje potrzeby w toalecie jedni czytają, a ja czasami śpiewam:
- Kuwa mać, kuwa mać tralalala
Rozmawiając z babcią Krysią:
- I w Zoo byliśmy... - Z Lenką?? - spytała babcia
- Nie, Lenka była w plemniczku u tatusia.
Wszystko co usłyszę może być wykorzystane, a Ty nie znasz dnia, ani godziny. Lenek ma już 10 tygodni i jest uśmiechniętą dzidzią. Gada i dużo się śmieje. Próbuje roześmiać się głośno,ale jak tak bardzo się ją rozśmieszy to często kończy się to ulaniem. Lubi swoje odbicie w lustrze i coraz dłużej obserwuje karuzelkę. Ja ją bardzo kocham. Przytulam, całuję, gadam z nią, a jak zacznie płakać gdy rodzice są zajęci to staram się ją jakoś rozbawić. Mama mówi, że jestem super siostrą mojej siostrzyczki.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz