czwartek, 5 maja 2011

O zimnym maju i o dzidziusiu naszym

Pogoda w majowy weekend nie dopisała, a mama tak się martwiła że będziemy siedzieć w mieście. W rezultacie z chęcią zostawała w domu gdy padało i było zimno. Ja nie narzekałam bo mama nauczyła mnie trochę gry w domino, memory i nawet w wojnę kartami grałyśmy. Jak się dało to spacerowałyśmy, a raz to nawet wujek Bartek poszedł ze mną i Kariną na plac zabaw. Ja bardzo lubię się z nim bawić w chowanego i on chyba też. Tylko muszę pamiętać, że jak się ma kucyki to ciężko się chować - wtedy szybko można być znalezionym pod kołdrą. Wczoraj upiekłyśmy z ciocią K. i mamą ciasteczka, zabierałyśmy się do tego już przed Świętami. W końcu się udało, a rezultat był smaczny. Momentami miałam wrażenie, że przeszkadzam ale ja tak bardzo się cieszyłam na ozdabianie tych ciasteczek.
Chciałam również napisać, dla tych co tu czasem zaglądają, a jeszcze nie wiedzą (choć z ostatnich zdjęć jasno wynika), że mama ma dzidziusia w brzuszku. Ja się bardzo cieszę i deklaruję wszelką pomoc przy zmianach pieluszek, kąpielach, a nawet asystę przy karmieniu. Obiecałam mamie, że będę z naszym dzidziusiem skakać na trampolinie i nie wiem czemu ona się nie chce na to zgodzić. Jakiś czas temu zrozumiałam, że mój tatuń będzie tatuniem dzidziusia. Nie byłam tym faktem zadowolona, zaproponowałam mamie żeby dzidziusiowi kupiła innego tatę. Później się okazało, że i mamą mam się dzielić. Dziś podchodzę do tego nieco spokojniej, bo to przecież nasz dzidziuś. Czasami przykładam ucho do brzucha i nasłuchuję, żeby powiedzieć mamie co on (dzidziuś) mówi bo przecież mama nie może przyłożyć ucha do brzucha. Bywa, że do niego pogadam, a najczęściej to pogłaszczę, albo poklepię wielkiego brzuchala. Mama mówi, że strasznie się wierci, ale jak ktoś przykłada rękę to trzeba być cierpliwym żeby poczuć, a ja to tak długo to nie mam czasu.

Poważne sprawy:
- Mamo co to podlywać?? - już nieraz słyszałam to słowo i nawet mi mama kiedyś tłumaczyła, ale zapomniałam. Mama mi wytłumaczyła raz jeszcze, nawet przykłady dała więc mogłam zadawać kolejne pytania:
- Mamo, cemu panowie nie mogą podlywać pań?? - mama tak kiedyś mówiła, że tatuń nie może, ale nie pamiętałam czemu. Mama chyba zrozumiała moją rozterkę, ale nie zagłębiając się odpowiedziała na zadane pytanie (czekając na dalsze).
- Majeczko panowie mogą podrywać panie...
- To jak tata będzie chciał drugą żonę to będzie podlywał panie?? - to pytanie mamę chyba zaskoczyło. Wszystko mi wytłumaczyła, ale nie wiem czemu się śmiała. Przecież to takie poważne sprawy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz