czwartek, 3 marca 2011

Jarzębinka

W domu odbyła się wielka dyskusja. Czy marchewka jest pomarańczowa, czy może czerwona? O ten istotny kolor spierała się babcia Krysia i moja mamusia:
- Mamo marchewki są pomarańczowe - krzyczała mama  do babci,która była w innym pokoju
- Czerwone!! -odkrzyczała babcia, a ja się przysłuchiwałam.
- Przeproś ją.- powiedziałam bez namysłu
- Słucham?? - babcia myślała, że się przesłyszała
- Przeproś swoją córkę. - odrzekłam, a babcia była zaskoczona. Zaczęła  mi wyjaśniać, że są różne marchewki i nie musi przepraszać mamy. Ja grzecznie wysłuchałam i poszłam do mamy.
- Mamo powiem Ci coś na ucho.
- Dobrze -mama się nachyliła
- POMALANCOWE - wyszeptałam i pobiegłam do babci zostawiając mamę tarzającą się ze śmiechu.
- Coś tam naskarżyła?? - spytała babcia
- Powiedziałam, że są pomalancowe...
Cóż prawda jest taka, że są różne marchewki i białe i żółte, pomarańczowe i nawet czerwone.

***

Od jakiegoś czasu powstawał ogromny problem z myciem moich włosków. Raz bywało lepiej,a raz gorzej. Rodzice mieli nadzieję, że to moje humorki. Jak sama się bawię to potrafię wylać sobie miseczkę wody na głowę,czy wycisnąć gąbkę na moją grzywkę. Woda wtedy leje mi się po oczach, a ja nawet nie pisnę. Sytuacja się zmienia gdy chodzi i o mycie głowy. Ostatnio moje zachowanie przerosło mamę. Strasznie płakałam gdy włoski mi myły babcie,czy ciocia Karinka. Babcia Ania kupiła mi takie rondo i w końcu lanie prysznicem po głowie stało się przyjemnością. U nas sprawdził się ten wynalazek. Niestety Malwinka, która ostatnio też nie przepada za myciem głowy nie chce tego ronda założyć...Problem może śmieszny, ale spytajcie cioci Karinki jak ona lubiła mycie głowy w dzieciństwie. Dobrze, że ciocia wyrosła i teraz myje sobie włosy i sąsiedzi o tym nic nie wiedzą.    

***
Mama zgodziła się na publikacje swojego wiersza. Napisała go jakiś czas temu:
Była jarzębinka
Na polu siedziała
Patrzy babcia
Atu jakiś wilk wypada

Zaraz niedźwiedź tam wypada
Ratuje Jarzębinkę
Bo wilk chciał ją zjeść
A babcia się przestraszyła
I wiewiórki też przyszły
I wszystkie zwierzęta które
Mieszkają w lesie i nie są
Takie groźne poleciały za Jarzębinką
Ratować.

Milicjant wypada i samochody
Patrzą a wilk Jarzębinkę rusza
Milicjant wilka zatrzymał
A leśniczy zaprowadził wilka do lasu
I zabił.
I tak się skończyła bajka.
 (listopad 1986r.)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz