Ostatnie dni mijały w oczekiwaniu na świętego Mikołaja. Mama mi opowiadała, że ma długą białą brodę i czerwone ubranko. Przecież Miki (mój kuzyn) ma dopiero 5 lat to nie ma żadnej brody. Trochę to wszystko dla mnie skomplikowane. W niedziele rano za to okazało się, że ten święty był, ale ja go nie widziałam. Dostałam dużo prezentów (książeczki, płyty z piosenkami, saneczki, sukieneczkę, bębno- tamburyn, lalę i teletubisia :LALA). Podobało mi się, chociaż byłam trochę rozczarowana bo
"Zuzi nie ma, hopsasa nie ma, Tinky nie ma, Dipsy nie ma, Po nie ma...".
Teraz czekamy na śnieg i Święta...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz