Nie mogłam doczekać się tego dnia, rozpoczęcia roku szkolnego. Wcześniej musiałam się do niego odpowiednio przygotować. Udałyśmy się z mamą na zakupy, chyba polubię to zajęcie. Dostałam nową sukienkę i buciki. W głowie kłębiło się dużo pytań, jaka będzie pani:młoda, stara, czy pierwszego dnia będzie nudno, czy pani będzie mówiła do nas czy tylko do rodziców, jaką będziemy mieć salę? Niecierpliwiłam się bardzo i zasypywałam mamę i tatę milionem ważnych pytań. 1 września 2015 był piękny i upalany. Rano zjadłam śniadanko i wystroiłam się w mój strój galowy. Lenusia przygotowywała się do wyjścia do przedszkola. W sumie bardzo się cieszyła na spotkanie z dziećmi i paniami. Już w szatni spotkała swojego kumpla Dawida i koleżankę Julkę i w sumie wszyscy razem wpadli do sali i tyle ich widzieliśmy. Julkę odprowadzała siostra Hania, z którą poszłam na rozpoczęcie do szkoły. Pierwsza część odbyła się na sali gimnastycznej. Pani dyrektor witała serdecznie klasy 0-3, a starsze klasy popisywały się tańcem, śpiewem i wierszem. Najbardziej uroczysty moment był gdy poczet sztandarowy wprowadził sztandar, a później stojąc na baczność śpiewaliśmy hymn Polski. W sali gimnastycznej zrobiło się duszno i marzyłam, żeby się to już skończyło. Klasy starsze wyszły ze swoimi paniami i rodzicami do swoich sal. Klasa 0 i cztery klasy pierwsze musiały czekać. Na środek sali wchodziły wychowawczynie i czytano listę dzieci klas:a, b, c i d. Ja jestem w klasie 1c. Nasza pani na imię ma Monika, jest młoda i uśmiechnięta. Miała dla nas niespodziankę. Przyniosła do klasy rybkę, dla której mieliśmy przygotować propozycję imienia. Drugiego dnia pani spisała wszystkie imiona na karteczkach i wylosowała jedną z nich. Rybka jest Bojownikiem, koloru niebieskiego i na imię ma Krabik. Pierwsze dni w nowym otoczeniu minęły mi miło. Zajęcia zaczynam o 8 rano, a o 8:30 idziemy z panią na stołówkę, na śniadanie (więc nie muszę rano jeść w domu). Lekcji mam 4 (poniedziałek, wtorek, piątek) i 6 (środa, czwartek). Przedmioty nazywają się: edukacja wczesnoszkolna (14 godz lekcyjnych), wychowanie fizyczne (3 godz lekcyjne), zajęcia komputerowe (1), język angielski (2), religia (2), etyka (1)- te dwa są do wyboru, a że można na dwa to na razie chodzę na dwa. Oprócz tego wychowawca ma ze swoją klasą jedną godzinę zajęć dodatkowych. Nasza pani podobno była tancerką dlatego będziemy tańczyć i umuzykalniać się. Ok godziny 11 chodzimy na obiad, a po zajęciach na razie chodzę na świetlicę (bo chcę się bawić z dziećmi). W ławce siedzę z koleżanką Hanią, ale sama jeszcze nie wiem czy to tak na zawsze. Po pierwsze pani może nas rozsadzić bo jesteśmy gaduły, a po drugie możemy się pokłócić (albo mieć ochotę siedzieć z kimś innym- już raz tak było i było mi przykro). Na razie pani nie zadawała nam zadań domowych (oprócz pokolorowania zwierzątek). Ten tydzień był bardzo długi i wypełniony super wydarzeniami. Po pierwszym dniu w szkole rodzice zabrali nas do kina na bajkę "W głowie się nie mieści" - świetna bajka dla małych i ich rodziców, tylko długa i Lence było trudno wysiedzieć. Oczywiście spotykaliśmy się na podwórku z naszą paczką, a w sobotę pojechaliśmy do ZOO do Opola.
![]() |
| Z Klaudią i Dawidem w ZOO |
Wypadałby jeszcze zakończyć rozdział wakacji:
Po powrocie z Grecji spędziliśmy w Krakowie 3 dni, a później podwórkowaliśmy się w Częstochowie. Panowały takie upały, że trzeba było szukać cienia, bo w słońcu nie dało się wytrzymać. Jeździliśmy na rowerach, rolkach, hulajnogach, graliśmy w "diabła", bawiliśmy się w "rodzinę" i "extra agentów". Bywały dni, że któreś z dzieci miało zły dzień, np. JA:- Maju, czemu ty się tak zachowujesz? Przecież już rozmawiałyśmy na ten temat.
- No wiesz mamo, to taki wiek...
- Jaki wiek kochanie?
- No trudny...
- Yyy- mama zaniemówiła
- No mam siedem lat, a to trudny wiek.

Bywało oczywiście wesoło i radośnie. Uczestniczyliśmy też w zajęciach w naszej kochanej bibliotece np. w dniu Indian i kowboi.
Z okazji urodzin Lenki pojechaliśmy do skansenu w Tokarni (to już nasza druga wizyta). Po wyjeździe taty do
pracy odwiedziła nas babcia Krysia, Karinka, Kornelka i Maui. Spędziły u nas kilka dni. Kornelcia szybko się zmienia i za każdym razem zachwyca nas innymi umiejętnościami. Teraz popisywała się raczkowaniem, wstawaniem. Rozśmieszała nas do łez gdy naśladowała ciocię Karinkę, która łaskotała Lenkę. Lenusia leżała na plecach i zalewała się łzami radości gdy Karina ją gilała po brzuchu. Kori przyglądała się temu, a później krzycząc jak mamusia uderzała Lenkę po brzuchu.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz