Co można złapać w przedszkolu, wg Leny
Jeśli mama myślała, że jak wyśle nas do przedszkola to będzie miała święty spokój, to była w błędzie. We wrześniu z powody kataru opuściłam 1 dzień. Mama w tym czasie pomyła okna, posegregowała nasze zabawki (czas przeszły), zrobiła generalne porządki. My w tym czasie rysowałyśmy, śpiewałyśmy, tańczyłyśmy i bawiłyśmy się doskonale. Odkryłam, że lubię kolorować. Przez ten miesiąc pokolorowałam całą górę kolorowanek. Mama uznała etap porządków za zakończony i postanowiła się rozglądnąć za pracą. Powiem szczerze, że jak słyszę, że mama ma iść do pracy to zaczynam płakać. Bo nie wiem kto się wtedy nami zajmie. Przecież jak tatuś jedzie do pracy to go nie ma tygodniami. Mama ma wiele wątpliwości - bo jak to wszystko ogarnąć? Przecież mama będzie musiała dopasować nasze życie do nowych obowiązków. Jak się okazuje nie jest to takie proste. Udowodniłam mamie, że praca może nam pomieszać w życiu. Jak to zrobiłam? Złapałam parę bakterii i choruję sobie. Już cały tydzień jestem w domu. Z natury umiem się dzielić, więc staram się jak mogę, żeby podzielić się z mamą i Mają (tata w pracy to się nie da). Żeby mieć pewność, że zarażę Maję to ją pogryzłam (kilka razy). To takie zabawne jak ona krzyczy "nie gryź mnie!!" i śmieje się przez łzy. Finał jest tragiczny, dla Majki. Zostawiam jej pięknie odbite ząbalki, a ta wyje i wyje. Mamie nie podoba się ta zabawa i nam ją psuje. Ten tydzień w domu był cudowny. Bawiłyśmy się świetnie z mamą: malowanie farbami, kredkami, książeczki, moje ukochane klocki lego f. i cała masa zabaw. Mama jakaś taka zmęczona po 13 godzinach zabawy i opieki nad nami. Chyba najbardziej przypadła jej do gustu zabawa w psa w budzie.
 |
| Mama w kartonowej budzie |
Podczas jednych z wielu, niemal codziennych zapasów (siłowych, słownych) padły niezapomniane słowa:
Maja: Mamo, Lena jest jak Putin bo chce więcej i więcej.
Kto myśli, że my się tylko kłócimy ten jest w ogromnym błędzie. My się doskonale razem bawimy np. w przedszkole. Maja jest cudowną starszą siostrą. Raz mama się na mnie zdenerwowała. Bo ja nie lubię jeść "normalnych posiłków". Kiedyś przez godzinę jadłam drugie danie. Miałam je zjeść bez karmienia, bo niby jestem już duża. No i nie zjadłam i nie dostałam deseru. Wiecie co zrobiła Maja? Podzieliła się ze mną swoim. Innym razem gdy nie chciałam sprzątać i strasznie krzyczałam dostałam szlaban na bajki. Moje przeprosiny już średnio działają. Maja się wstawiła za mną "Mamo, ona nie chciała, następnym razem posprząta. To moja kochana siostrzyczka.". Żeby mi nie było przykro, że mam krótsze włosy mówi mi tak "jesteś śliczną księżniczką z krótkimi włoskami, cudna jesteś. Księżniczki mogą mieć też takie włosy jak ty". No i co, dobra jest?? Jest, jest... Lubię jak się tak zachowuje, ale jako o tym nie pamiętam to dla rozluźnienia atmosfery ją gryzę.
Mimo cudownej pogody (dziś można było chodzić w krótkim rękawku) musimy siedzieć w domku. Mogę powspominać cudowny dzień jaki spędziliśmy w Śmiernym Dębie. To było jeszcze przed wyjazdem taty do pracy. Najpiękniejsze było to, że przyjechała do nas nasza kochana Małinka (co dziennie o nią pytam i tęsknie). Zapaliliśmy ognisko i piekliśmy kiełbachy. Miło tak posiedzieć na wsi...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz