Bezcenne chwile jak motyle...
Czy zrobiłam sobie wcześniejsze wakacje?? Nie, ale spędzając więcej czasu na "świeżym" (bo czy w mieście jest świeże powietrze?)powietrzu brakuje werwy na stukanie w klawiaturę. Zaległości sięgają dnia matki. Zrobiliśmy z tatą całkiem niezły numer. Mina mamy była bezcenna. Jak to zwykle bywa tatuś wyjechał przed tym ważnym świętem. Powiem szczerze, że popełniliśmy kilka wtopek w zeszłych latach. W przedszkolu zawsze byliśmy przygotowani: występy, prezenty... W domu, wychodziło różnie... Mama w zeszłym roku uciekła się do brzydkiego podstępu (na miesiąc przed swoim świętem):
- Maju zobacz jaka ładna filiżanka. Jak nie będziecie wiedzieć co mamie kupić na dzień mamy, to ta filiżanka baaardzo mi się podoba.
- Mamusiu, ale ja wiem co Ci kupię. Może lalkę, albo klocki....
- Ok, ale jakby tatuś pytał to możesz mu powiedzieć o filiżance.
- Dobrze...
No i stało się... Dzień matki wyskoczył nagle, niespodziewanie i ... co tu dużo gadać była wtopa. W tym roku mama pokazała wspomnianą filiżankę Lence, a później tacie (dmuchała na zimne ;) ). Wszystko szło dobrze, ale tata wyjechał...
Maja: Mamo ja to bym Ci chciała kupić coś pięknego z okazji Dnia Mamy.
Mama: Yyyy...no to będziesz musiała poczekać na tatusia, bo głupio żebym kupowała sobie sama prezent... Póki co pozostaje Ci zrobienie pięknej laurki. Trzeba było przypilnować tatę przed wyjazdem...ehhh
Takich rozmów przeprowadziłam z mamą kilka, a w duchu śmiałam się i powstrzymywałam resztkami sił żeby się nie wygadać. W tajemnicy przed Leną (bo to papla) i mamą pojechaliśmy z tatą do sklepu i kupiliśmy TĄ filiżankę i czajniczek. Tata schował prezent najpierw w piwnicy, a później pod łóżkiem. Mina mamy 26 maja o 7:30 była bezcenna. Pokazaliśmy
w tym roku klasę :))). Wiecie co jest najmilszego 26 maja? To że za kilka dni jest TEN dzień, DZIEŃ DZIECKA. Nie możemy narzekać bo z tej okazji spotkała nas cała masa miłych rzeczy: drobiazgi od rodziców, od babci, wycieczka autokarowa do Kariny dinozaurów (Krasiejów) z przedszkolem (to moja grupa), wycieczka do sali zabaw (to Leny grupa). Do tego moja grupa poszła do filharmonii na przedstawienie "Królewna Śnieżka". Rodzice zabrali nas do skansenu w Chorzowie ( o tym będzie), a w ostatni weekend byliśmy na DD u dziadka Marka w pracy. Zwiedzaliśmy jego firmę gdzie produkują uszczelki i inne gumowe elementy. Była cała masa atrakcji: dmuchańce do skakania, trampoliny, studio fryzur, zwierzaki z balonów itd... Były też pokazy straży pożarnej i pogotowia (udzielanie pierwszej pomocy). Razem ze strażakiem "gasiłam pożar" (trafiałam do plastikowych pachołków). Było gorąco i super fajnie.
Na weekend Bożego Ciała przyjechała do nas babcia Krysia, z którą spędziliśmy miło czas. Zabraliśmy ją na spacer po Jurze, zaliczając po drodze ostańce: Dziewicę, Szafę, Mnicha i Sfinksa na górze Biakło. Pogoda nas rozpieściła i mogliśmy podziwiać naszą Jurę skąpaną w zieleni. Kolejnego dnia pojechaliśmy do
Chorzowa, do skansenu. Żar lał się z nieba, a my w błogich nastrojach zwiedzaliśmy chaty, zagrody, wiłyśmy wianki i karmiłyśmy biegające owce. Trzeciego dnia pojechaliśmy do Zawad, gdzie kilka godzin chlapałyśmy się z tatą w rzece, babcia zażywała kąpieli słonecznej, a mama w cieniu czytała
książkę. Czwartego dnia zabraliśmy babcię do Muzeum Górnictwa Rud Żelaza, pod Jasną Górą. Wystawa nie jest długa, ale nie wzbudziła naszego zainteresowania. Lenka wręcz bała się mroku, tunelów, wagoników i manekinów górników... Później to babcia zabrała nas na wystawę obrazów...
A na placu Biegańskiego oglądałyśmy jak straż pożarna ratuje uwięzionego kierowcę w aucie. To były tylko pokazy, w kilka minut z fiata stał się kabriolet. Spacer w 30 stopniach nas wykończył. Dopiero wieczorem wyszłyśmy na plac zabaw. Teraz to już czas zacząć przygotowania do WAKACJI!!!
Hej - jak mogliście być w Chorzowie i nie zajrzeć do ciotek, a trochę ich tu macie:))))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam - ciocia Ola - Chorzów
Yyyy (nie wiem czy przeczytacie).... Mama (babcia Krysia) miała zadzwonić dzień wcześniej, ale wypadło jej z głowy. Później już było głupio (?) tak w ostatniej chwili... No tak trochę wstyd i wtopa. Jeszcze chcemy przyjechać do ZOO i wesołego miasteczka (nie wiem kiedy)...
OdpowiedzUsuń..... zapraszamy:)
OdpowiedzUsuń